środa, 15 sierpnia 2012
Essie Sand Tropez
sobota, 19 marca 2011
Models Own Nude Beige
piątek, 25 lutego 2011
Orly - Pure Porcelain
wtorek, 8 lutego 2011
Colour Alike 11 Metallic brown
światło dzienne
z fleszem
poniedziałek, 27 grudnia 2010
Zakupy lakierowe - Barbra Cosmetics - Colour Alike
I've ordered them on the producer's website and I received them in a week. I'm thrilled by its lasting on nails! No other nails polish has lasted 4 days on my nails! It's way better that Zoya, OPI and other foreign and professional products.
Since now I've tested nr. 440 and 441 - they were both perfect!
No. 440 - jesienny blues - jasny szary beż z odrobiną drobinek, które słabo widać w dziennym świetle
No. 440 - Autumn Blues - light shimmery beige (the shimmer is not very visible in the daylight)
No. 441 - weekendowy szał - brązowa szarość z próbą przełamania fioletem, którego nie widać, niespotykany kolor, ale jakoś nie zachwycił mnie, wolałabym, by był taki, jak na zdjęciu na stronie, z większą ilością fioletu
No. 441 - Weekend Craze - brownish grey with a little hint of violet, which isn't really visible. The color is veru uncommon, though it didn't impress me that much. I'd rather have it just as it looks in the picture on the company's website, with more violet shades.
No. 447 - kosmos - dzika nazwa, raczej nocna śliwka bardziej by pasowała. Bardzo ciemny fiolet
No. 447 - Cosmos - the name is really weird, it better be called "The Night Plum". A very dark violet.
No. 444 szał ciał - czerwień, bardzo 'żywa' :) czysta krwista czerwień, śliczna jest!
No. 444 - The Body's Wildness - a very vivid red, just like blood, beautiful!
Kolory po nałożeniu na paznokieć z upływem czasu tracą połysk, ale za to zachwyciły mnie trwałością jak żadne...
Although the colors loose the shine after some time on nails, but the lasting is unbelievable...
środa, 8 września 2010
China Glaze Ball n' Chain
Apliakcja bezproblemowa. Na zdjęciach dwie warstwy.
wtorek, 24 sierpnia 2010
Sinful Colors - Flirting Nails 808



Na początek coś o kolorze. To był mój ostatni zakup robiony na podstawie próbników ;) Całkiem inaczej go sobie wyobrażałam i próbnik też mówił co innego. Mogliby je trochę poprawić na Cherry. To dość ciemny beż z odrobiną złota. Kompletnie nie wiem do jakiej kategorii go zakwalifikować, ni to perła, ni to shimmer, ni to metalik (macie jakieś sugestie?). Jak dla mnie za bardzo się świeci. Nałożyłam na niego warstwę Tickle My France, bo to świecenie mnie rozpraszało ;)
Co do samego lakieru to jest cudny, Sinfule są u mnie chyba zaraz po Essie. Świetny cienki pędzelek, którym można dotrzeć do skórek, rzadka konsystencja i szybkie wysychanie. To wdg mnie cechy idealnego lakieru. Jeśli ktoś lubi cienkie pędzelki to szczerze polecam.
Na zdjęciu dwie warstwy bez topa.
poniedziałek, 9 sierpnia 2010
Essence Iced Chai Latte
Cudownie odnaleziony lakier z limitowanki Creamylicious. Iced Chai Latte to mleko z niewielką ilością kawy albo piaskowy beż. Na mnie bez łososiowych nutek jak u Aggie.
Śliczny jasny kolor, połyskujący delikatnymi drobinkami.
Aplikacja rewelacyjna, lakier jest bardzo przyjemny w używaniu, po dwóch warstwach kryjący.
piątek, 6 sierpnia 2010
Essence Zulu
Lakier z edycji limitowanej Into the Wild, który mam dzięki uprzejmości Kasi :D Po obejrzeniu zdjęć w sieci byłam przekonana, że to taki szaraczek z lawendową nutką. Na mnie jednak jest to beż z szarymi tonami. Śliczny :D Na pierwszy rzut oka wydawał mi się być podobnym do Playa del Platinum, jednak to są dwa zupełnie różne kolory. Playa jest zdecydowanie jaśniejsza i mniej beżowa.
Co jest najlepsze - ten lakier jest matowy :D Nie jest to może pełny, 100% mat ale semi-mat na pewno. U mnie na zdjęciach jest zulu z warstwą Seche, ale bez top coata lakier ma śliczny satynowy połysk (zdjęcia lakieru bez bazy i topa postaram się wrzucić jutro :)). Szkoda, że tej limitki nie było w naszych Naturach, naprawdę wielka szkoda.
Lakier jest spokojny i niezobowiązujący jednak zwraca uwagę. Z moją ciotką (lakieroholiczką od lat - pamiętam jak, jeszcze jako dziecko, grzebałam w jej tajnym lakierowym pudełku i zachwycałam się wszystkimi buteleczkami :D) ohałyśmy i ahałyśmy nad moimi paznokciami.
Trochę krzywo mi się pomalowało Seche, proszę nie zwracać na to uwagi ;)
sobota, 31 lipca 2010
Revlon Sheer Nude
Znalezienie naprawdę cielistego lakieru to nie lada wyzwanie, bo mimo tego, że na rynku nudziaków jest sporo to jednak trafienie idealnie w kolor swojej skóry jest baaardzo trudne.
Mnie się to chyba po części udało :D Sheer Nude nie jest idealnie dopasowany do mojej karnacji, ale wygląda lepiej niż Bell FC #315.
Lakier jest przejrzysty, pierwszej warstwy na paznokciu nie widać, druga daje takie pół pokrycie a trzecia efekt ze zdjęcia ;) Aplikacja przyjemna, lakier ma śmieszną konsystencję, taką jakby galaretkowatą ale maluje się nim dobrze. Kolor to mleczny beż, ciepły. Bez różowych nutek.
Na trzecim zdjęciu widać bąbelki ale to moja wina, za grubo położyłam drugą warstwę.
piątek, 30 lipca 2010
Revlon-Grey Suede
Wczoraj podczas przemeblowania zlamaly mi sie trzy paznokcie! Eh niestety musialam obciac cala reszte. Co do koloru, dla mnie to taki jasny greige z nutka cielistego odcieniu. Nazywa sie "grey" ale jest w nim zdecydowanie wiecej bezu niz szarosci. W buteleczce widac delikatniutkie drobinki, jednak na paznokciu kompletnie ich nie widac, trzeba przygladnac sie naprawde z bardzo bliska zeby je zauwazyc. Naklada sie go dosc latwo, jednak ma dosc cieniutki pedzelek, a ja zdecydownie wole te grubsze. Dwie warstwy ladnie pokrywaja,ale trzecia warstwa nadaje wyrazniejszy kolor. Na zdjeciu dwie warstwy i seche vite.
Zdjecia z lampa, w swietle sztucznym

wtorek, 27 lipca 2010
Opi-Canberra't Without You
Na moich dloniach to cielisty, nude kolor, ktory bardzo mi sie spodobal. Zawiera w sobie malenkie drobinki ktore sa prawie nie widoczne. Aplikacja cudowna, jednak potrzeba trzech warstw by uzyskac ladny kolor.
Zdjecie w swietle sztucznym, z lampa


Zdjecie w sloncu, bez lampy

sobota, 24 lipca 2010
Inglot nr 842


Po raz pierwszy przesyłam zdjęcia do bloga :) nie wiem czy są dość dobre ale bardzo chciałam pokazać ten lakier - szczególnie polecam go dla poszukujących koloru do manicure typu manekin hands.
Lakier to Inglot 842, dwie warstwy i zwykły top. Zdjęcia z lampą- najlepiej kolor widać na fotce gdzie ręka leży tak płaskato :)

Lakier jak to Inglot, dobrze się maluje, schnie w normie, pędzelek dla mnie OK. Kolorek jest teraz dla mnie idealny ale jak opalenizna mi zblednie to pewnie będzie wyglądać dziwnie. Stwierdzam też że lakiery tego typu bardziej podobają mi się na rękach, na stopach nie zbyt fajnie to wygląda.

Ja inglota polecam :)
Wibo - Extreme Nails nr 81

ZDJĘCIE NADESŁANE PRZEZ BELLATRIX.
Buteleczka niestety bez numerka, co zdziwiło także mnie, jako że drugi kupiony przeze mnie lakier z tej serii [blada lawenda] numerek posiada. Ale biorąc pod uwagę dość rzadko spotykany odcień, szczególnie wśród lakierów za 5zł - powinnyście go bez problemu i pomyłki na półce znaleźć. (edit Aggie: numerek już zidentyfikowany)
Kolor, którego nie da się opisać łatwo, szybko i bezproblemowo. Ciepła szarość/chłodny beż, wpadający w bardzo mocno zabieloną mlekiem kawę. "Jakoś tak". Brąz uaktywnia się w sztucznym świetle żarówkowym, w słońcu lakier jest zdecydowanie szary.
Pierwsza warstwa ku mojemu zaskoczeniu nie smuży, nieźle kryje i przypomina mi kolorem jedną warstwę Tickle Me France-y OPI; dopiero przy drugiej - w zupełności kryjącej i wystarczającej mi do szczęścia - widać że to szarość. Aplikacja bez zarzutu, wysychanie całkiem niezłe, trwałość - niestety pojęcia nie mam, jako że lakier noszę dopiero dobę.
Na zdjęciach dwie warstwy bez podkładu/nawierzchniowego, zdjęcia dobrze oddają kolor.
Co do samej serii Extreme Nails, ciekawych kremów [mam obsesję na punkcie kremowych lakierów, więc tylko na takie zwracam uwagę ;] było więcej. Wspomniana już przeze mnie blada lawenda, mocno pastelowy róż, dwa nietypowe fiolety, jadeitowa zieleń. Straszna pokusa ;]
sobota, 17 lipca 2010
Golden Rose - Miss Selene, nr 110
Lakier z niższej półki od Golden Rose, Miss Selene nr 110
Jest to blady beżowo-różowy lakier, raczej do frencha, ale nie
próbowałam dawać więcej warstw niż jedna, bo aplikacja jest dość
kłopotliwa. Nieco smuży, chociaż konsystencja wydaje się odpowiednia,
jednocześnie jest dość kryjący, jak na tak jasny lakier. Myślę, że
dobry topcoat rozwiązałby problem smug.Nie wiem jeszcze jak z
trwałością, bo nie miałam go na dłoniach dłużej niż 2 dni.
Zdjęcia nadesłane przez LULLABY FOR YOU.
Tyle z minusów: plusy to ładny odcień, dłonie wyglądają delikatnie.
Oczywiście cena (3zł z groszami). I pojemność 5ml, która sprawia, że
lakier nie zdąży zgęstnieć, a prawdopodobne, że zdążę go zużyć :)
tak czy inaczej w tej cenie bardzo przyzwoity lakier, bez jakiś
flexi-składników, które sprawiają, że ciągnie się w
nieskończoność.
Pewnie spróbuję jeszcze innych kolorków.
Ostatnie zdjęcie robione w sztucznym świetle, z lampą.
piątek, 16 lipca 2010
Essie Playa del Platinum
Playa del Platinum z letniej limitowanki Resort. Śliczny, beżowo-szary kolor, typowy greige. W buteleczce wygląda na ciepły, lekko brudny beż, na paznokciach wybija się szara nutka i mamy typowy greige.
Miałam małe problemy z nakładaniem. Lakier jest wodnisty, smuży i jakoś tak dziwnie mi się nim malowało. Dwie warstwy daly zadowalający efekt, nie kładłam już trzeciej. Zdjęcia robiłam w ogrodzie, w cieniu. Kolor oddany wiernie.
poniedziałek, 12 lipca 2010
Bell Fashion Colour #315
Wadą, jak dla mnie, jest to, że lakier jest delikatnie perłowy (i chyba ta perła mnie właśnie od niego odstraszała, gdy macałam go na żywo).
Jutro wrzucę zdjęcia zmatowionego lakieru :D
Edit: Dorzucam zdjęcia zmatowionego Bell. Chyba jednak wole efekt bez matu :D







