Pokazywanie postów oznaczonych etykietą O.P.I - India Collection. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą O.P.I - India Collection. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 września 2010

Zakupy 2 - Oczko160

Drobne zakupy - część 3 wkrótce..... (czekam na kilka Milani, Essie, LA Girl Matte, Eyeko)

Od lewej do prawej: Catrice From Dusk To Dawn, Orly La Playa, Orly Bon Bon, Orly Candy Cane Lane, Orly Naughty or Nice, Orly Etiole, OPI Moon Over Mumbai, Catrice London's Weather Forecast.

Oraz Nicole By OPI Love Your Life

środa, 8 września 2010

OPI Black Cherry Chutney





Kolor z kolekcji indyjskiej.O rany,to na prawdę cudowny vamp,którego pokochałam od pierwszego wejrzenia :).Nazwa niezwykle adekwatna bo jest to kolor takiej bardzo ciemniej,prawie czarnej odmiany późnej wiśni(niestety nie pamiętam teraz jak się ona nazywa).Zawiera malutkie wiśniowe drobinki o odcieniu jaśniejszym niż sam lakier.Są ona na tyle subtelne,że widać je dopiero przy bliższym spojrzeniu,nadają całości trochę inne wykończenie niż w przypadku typowego kremu,fioletowo-wiśniową poświatę.Jest to bardzo ciemny lakier,ale na mnie w żadnym świetle nie można go pomylić z czarnym(co odróżnia go od np. Siberian Nights czy Lincoln Park After Dark).
Dobrze kryje,jest dość gęsty.Na zdjęciu 2 warstwy+top(przepraszam za kiepskie wykonanie ;),ale jakoś ciężko mi się dziś malowało.W rzeczywistości praktycznie nie widać tych niedociągnięć)

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

OPI - Moon Over Mumbai

Nie jestem fanką jasnych lakierów, szczególnie frenchowych - nie noszę takiego manicure od lat, zawsze zniechęca mnie to, że takie kolory wyglądają na mnie sino, plus smużenie... Moon Over Mumbai obronił się znakomicie. Mimo swojego szarawo-srebrnego tonu (a może właśnie dzięki niemu?) nie wygląda na mnie sino, tylko mlecznie. Dwie warstwy jak najbardziej nadają się do noszenia, ja na zdjęciu mam trzy. Jak widać, smug nie ma. Lakier ma w sobie mikroskopijny pyłek, który nie daje wrażenia perłowości, wydaje się raczej, że to krem z połyskiem.
Poszukiwaczkom mlecznych lakierów do frencha - polecam, efekt jest elegancki i bardzo przyjemny :)
Aha - nie widziałam nigdy księżyca nad Bombajem, ale łatwo mogę sobie wyobrazić, że wygląda właśnie tak, jak ten lakier w buteleczce ;)



sobota, 26 czerwca 2010

OPI Keys to my karma



Zauroczona zdjęciami Lili pobiegłam zanabyć to cudeńko. Mój pierwszy żeluś :)
Aplikacja bez zarzutu, choć potrzeba 3 warstw by idealnie pokryć białe końcówki paznokci. Szybkoschnący. Połysk- intensywny, wykończenie szkliste. Kolor, jak widać na zdjęciach- intensywna, żywa, przyciągająca wzrok czerwień.
Pierwsze ze zdjęć chyba najwierniej oddaje kolor.
Na paznokciach mam bazę, 3 warstwy lakieru, top SH.



czwartek, 24 czerwca 2010

OPI Keys to My Karma



Jakby się ktoś jeszcze zastanawiał, jaki jest mój ulubiony kolor lakierów do paznokci ;)))

Keys to My Karma to jaskrawa czerwień, która ma bardzo fajne wykończenie typu jelly (widoczne już przy dwóch warstwach :D). Czerwień ta jest delikatnie podbita różem (pierwsza warstwa lakier na paznokciach jest różowa), jednak te różowe tony nie są widoczne na paznokciach przy 2+ warstwach.

Kolor jest jaskrawy. To nie jest spokojna i stonowana czerwień. To jest taka wschodnia, egzotyczna, wibrująca czerwień; bardzo niespotykana i raczej przyciągająca wzrok.

Dwie warstwy na odżywce wybielającej Rimmel, bez topa (a mimo to pięknie się błyszczy, prawda? :D). Światło dzienne, bez flesza.



środa, 26 maja 2010

OPI Yoga-ta Get this Blue!

Yoga-ta Get this Blue! to lakier z kolekcji indyjskiej z wiosny 2008.

Jest to piękny granat z delikatnym, turkusowym shimmerem. Cudo! Kolor jest bogaty i głęboki, jednak typowo granatowy, nie wpada w czerń pod żadnym kątem, w żadnym świetle. Shimmer jest widoczny cały czas, nie ma wrażenia kremowości lakieru jak w przypadku Russian Navy.

Aplikacja rewelacyjna, jakby się człowiek uparł to wystarczy jedna warstwa do przyzwoitego wyglądu, jednak dwie dają lepszy efekt ;)

Pierwsze dwa zdjęcia z lampą, trzecie przy oknie w świetle dziennym.




I jeszcze małe fotki porównawcze Yoga-ta do Russian Navy. Na fotkach widać, że Russian jest ciemniejszy i ma w sobie czerwony shimmer. Poza tym, RN przy pierwszej warstwie jest podbity zielenią, Yoga-ta to czysty, połyskujący granat :)



Osobiście wolę Yoga-ta, lepiej współgra z moimi jasnymi dłońmi :)

niedziela, 21 lutego 2010

OPI Moon over Mumbai

Moon over Mumbai chodził za mną od dłuższego czasu. Warto było go nabyć! Okazał się by intrygującym shimmerkiem, biało- szarym. Doskonały wstęp do noszenia bardziej szarych kolorów.
Na zdjęciu: baza inglot, 2 warstwy, top coat SH. Kolor wiernie oddany, choć światło sztuczne (bez flesza).
Mumbai nadaje się do frencza, jedna warstwa jest prześwitująca, dwie także, co widać na zdjęciach. Mnie taki efekt jednakże odpowiada, boję się, że przy 3 warstwach będzie zbyt siny efekt. Ale spróbuję większej ilości warstw zapewne!
Zdecydowanie należy go nakładać na bazę, najlepiej jakąś mleczną. Nakładany na gołą płytkę maże się niemiłosiernie, potrzeba 3-4 warstw by efekt było jakotaki ;-) Natomiast na bazie- nie smuży, jedna warstwa też wygląda sensownie.
Wsadzę kiedyś poglądowe fotki z testowego malowania bez bazy, przeprowadzanego na niejakiej Kropce75 (pozdrawiam!).

sobota, 2 stycznia 2010

O.P.I - Charmed by a Snake

Jest to ciepło brązowy lakierek z mnóstwem złotych drobinek.
W sumie nie wiem co o nim pisać bo wszystko widać jak na dłoni ;))
Dobrze kryje - 2 warstwy dają bardzo dobry efekt. Dobrze się nakłada, ładnie błyszczy. Na tych fotkach nie ma top coatu.


3 warstwy, światło dzienne;


2 warstwy, światło dzienne:


Zbliżenie buteleczki, światło dzienne:

niedziela, 27 grudnia 2009

O.P.I. Moon over Mumbai

To lakier z kolekcji indyjskiej.

Jest dość ciężki do uchwycenia na zdjęciach, a także do opisania. Postaram się więc własnymi słowami opisać ten kolor jak najlepiej.



Na pewno nadaje się do dyskretnego, eleganckiego frencha. Nie jest absolutnie krzykliwy, nie daje po oczach. Jest to kolor bardzo jasnego szarego. Ta szarość jest naprawdę delikatna, ale jest. Osobiście nazywam ten odcień gołębioszarym.



Miałam trochę problemów z zakwalifikowaniem go do kategorii - kremowe/perłowe/z drobinkami. Nie jest to typowa perła typu disco lata osiemdziesiąte. Nie jest to też typowe, czyste srebro. Ma bardzo malutkie drobinki, ale tak małe, że trzeba bardzo uważnie się przyglądać. Na paznokciach daje połyskliwy, kremowy efekt, niczym tafla wody. Ostatecznie więc taguję go jako kremowy - wielbicielki perłowych lakierów mogłyby być nim zawiedzione, ale mógłby się spodobać miłośniczkom lakierów kremowych.

Na trzecim zdjęciu chyba najlepiej udało mi sie uchwycić ten przebłysk szarości:



Jedna warstwa nie kryje, potrzebne są przynajmniej 2 warstwy. Z tym, że moim zdaniem delikatna nuta szarości widoczna jest najlepiej przy 3 warstwach.

Zdjęcia robione w świetle dziennym, 3 warstwy lakieru, bez top-coatu czy nabłyszczacza.

piątek, 4 grudnia 2009

O.P.I Get Me to the Taj on Time

O.P.I Get Me to the Taj on Time to jasny mleczny beż. Gdy się przyjrzeć można dojrzeć pobrzmiewającą gdzieś w oddali kropelkę stonowanego różu.
Jest kremowy lecz w sztucznym świetle widać subtelne mikro-iskierki które są naprawdę maleńkie.
Bardzo lubię go stosować przy typowym frenczu. Jedna warstwa kryje bardzo delikatnie i subtelnie, jest przejrzysta. By uzyskać pełne krycie zalecam nałożyć co najmniej 3 warstwy.


światło dzienne

światło sztuczne

poniedziałek, 2 listopada 2009

OPI Black Cherry Chutney

Głęboka ciemna wiśnia wpadająca trochę w czerń. To mój ulubiony kolor ostatnio ;)