Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sally Hansen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sally Hansen. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 sierpnia 2010

Sally Hansen Xtreme Wear - Lilac Zinc







Dostałam lakier od koleżanki, która kupiła i stwierdziła, że "to nie to". Pomyślałam, że w zasadzie to i nie mój kolor, jednak ponieważ był to mój pierwszy Xtreme Wear, stwierdziłam - a co tam, spróbuję. I miło się zaskoczyłam, ponieważ ten kolor wyjątkowo mi odpowiada.

Nazwa jest myląca - "lilac" sugeruje jakąś domieszkę liliowego, fioletowego koloru. W buteleczce również widzimy mocno metaliczne srebro z lekka domieszką lila (bardzo delikatną, ale jednak). Na paznokciach jednak mamy metaliczne srebro, bez drobinek. Śladu lila nie zauważyłam. Przy zmywaniu natomiast wacik ubrudzony jest na kolor liliowy.

Jedna warstwa nie wystarcza, gdzieniegdzie widać prześwity, ale druga nadaje już pełne krycie. Paznokcie wyglądają jak pokryte mokrą, błyszczącą taflą. Wydaje się być identyczny, co "Hide, Bella, Hide" firmy Essence, ale Sally Hansen ma idealne, gładkie wykończenie, bez smug i zacieków. Po prostu czysty metal. Kojarzy mi się z Geeną Davis w filmie "Długi pocałunek na dobranoc". W tym filmie malowała ona paznokcie na właśnie taki srebrny, metaliczny kolor.

czwartek, 29 lipca 2010

Wibo Extreme Nails 27 + Sally Hansen Radiant


Wibo Extreme Nails 27 - czerwień pelargoniowa  z delikatnym połyskiem. Nakłada się świetnie, na zdjęciu 2 warstwy z topem.

I porównanie z Sally Hansen Lacquer Shine 01 Radiant - prawie zero różnicy, SH jest odrobinę intensywniejszy ale ma bardzo wąski i długi pędzelek co mi nie odpowiada :)

sobota, 19 czerwca 2010

Sally Hansen Hard as Nails Xtreme Wear - Chic Cobalt




Zdjęcia przysłane przez Orlica.
To pierwszy mój lakier od Sally Hansen i muszę przyznać, że
spodziewałam się czegoś lepszego. Dopiero co go nałożyłam na paznokcie, a już
kręcę nosem, mimo pięknego koloru - otóż żeby ten kolor uzyskać, musiałam
nakładać 4-5 warstw! Fakt, że nakłada się łatwo i szybko schnie, z
tego akurat jestem zadowolona, jednak ta wodnista konsystencja jest dla mnie
dużym minusem - po prostu bardzo słabo kryje, a przy nakładaniu
grubszych warstw nie chce wyschnąć. Metodą jest więc nakładanie wielu,
ale cieniutkich. Pędzelek jest cieniutki, praktyczny, ale i długi, przez
co cały czas spływa z niego nadmiar lakieru - ma to i plusy, i minusy.
Na jednym paznokciu zrobiło mi się kilka bąbelków, ale nie robi smug.
Dociekliwa osoba pewnie i tak wypatrzy na tych fotkach prześwity - mimo
tych 4 czy 5 warstw - nie jestem już pewna, ile ich musiałam nakładać
;) Co się zaś tyczy samego koloru, został on dobrze uchwycony na zdjęciach
- mieni się na niebiesko, ale bez bezpośredniego oświetlenia jest
ciemnogranatowy. Mam kilka podobnych kolorków, więc spróbuję w
najbliższym czasie zrobić porównanie.

czwartek, 17 czerwca 2010

Sally Hansen - Fairy Teal

Sally Hansen - Fairy Teal z kolekcji Complete Salon Manicure. Kompletnie nie wiem jak opisac ten kolor, niby to taki zielony, niby niebieski, moze morski... nie mam pojecia, w kazdym razie zdjecie swietnie go odzwierciedla. Naklada sie go bardzo dobrze, ma swietny pedzelek, juz jedna warstwa pieknie kryje, jednak ja zawsze nakladam dwie. Na zdjeciu dwie warstwy, bez topcoat

Zdjecie w swietle sztuczym, z lampa

wtorek, 15 czerwca 2010

Porównanie zieleni Sinful Colors, Sally Hansen i Bell


Zastanawiałam się dzisiaj cały dzień, jak bardzo się różni Bell 301 od Sinful Colors Daisy The Pig. W końcu pomalowałam paznokcie i porównałam, dodałam teżSally Hansen Jumpin Jade i Groovy Green. Groovy jest właściwie nieistotny w porównaniu.

Jumpin Jade to ciemny, czysty szmaragd. Pomiędzy Bell 301 a Daisy The Pig różnica jest niewielka, widoczna bardziej w słońcu (którego dzisiaj prawie nie ma). Laik nie zauważy pewnie wielkiej różnicy. Daisy jest chłodniejszy i ciut bardziej niebieski.

Nie oceniam nakładania ani nic, nałożyłam tylko aby porównać:)

niedziela, 6 czerwca 2010

Sally Hansen Hard As Nail Extreme Wear - Groovy Green + Love Hangover


Lakiery Sally Hansen w kolorach Groovy Green i Love Hangover.

Groovy Green to niesamowity, shimmerowy kolor choinkowej zieleni. Zamiast zwykłego shimmeru ma mini flakies! Efekt jest dla mnie absolutnie niepowtarzalny (flakies jasnozielone i niebieskie), lakier schnie bardzo szybko, jedna warstwa by wystarczyła ale od razu położylam dwie. Lakier jest rzadki i bardzo dobrze kryje. Lakier jest ciut bardziej nasycony, na zdjęciu wyszedł trochę przygaszony.

Drugi kolor to Love Hangover - tu już jest typowy shimmer w kolorach czerwieni i fuksji. Kolor to intensywna malina, wstawiłam w rogu próbkę jak mniej więcej wygląda odcień, bo na zdjęciu jest dużo jaśniejszy i bardziej czerwony, potrzebne są do pełnego krycia 3 warstwy, schnie również bardzo szybko.

Zdjęcia robione w mocnym świetle, lakiery bez topa.

Polecam w szczególności Groovy Green :)


edit: lakier trzyma mi się z nailtekiem już 3 dni i nie widzę nawet starcia na końcówkach! :> A to u mnie rzadkość.

sobota, 5 czerwca 2010

Sally Hansen Hard As Nail Extreme Wear - Soul To Soul






Lakier Sally Hansen w kolorze Soul To Soul. Kolor to perłowa biel (praktycznie nie widzę tam srebra, jest lekko lustrzana), kojarzy mi się z pajęczyną, watą cukrową lub duchami :> Lakier jest idealny do frencha (na zdjęciach jak widać nie mam pomalowanych końcówek) - kojarzy mi się z manicure ślubnym.

Nakłada się dobrze, nie smuży, ma wygodny pędzelek (tylko trzeba uważać bo można za dużo nabrać). Lakier jest bardzo rzadki (co przy takim kolorze jest plusem) i można łatwo stopniować intensywność koloru. Schnie szybko, nie wiem jak trwałość bo dopiero do mnie dotarł :)

dodałam jeszcze zdjęcie przy 3 warstwach i dopiero wtedy lakier pokazuje jaki jest ładny, ja nie lubię frenchowych lakierów ale ten jest naprawdę ładny (dziwne coś na palcu wskazującym to rozdwojona płytka a nie efekt lakieru) - widać, że absolutnie nie jest srebrny.

Naprawdę polecam ten kolor :0

poniedziałek, 24 maja 2010

O.P.I - Don't Toy with Me + China Glaze - Limonyte + Sally Hansen - Saturday Night Fever







tym razem zestaw dużo bardziej dających po oczach kolorów. Zdjęcia
robione w cieniu, 2 warstwy, chyba że zaznaczone inaczej, z top coatem.


Czerwony to Opi Don't Toy With Me. Lakier rozprowadza się bajecznie,
schnie szybko, wytrzymuje długo. Kolor na zdjęciu jest w miarę
poprawny, powinien być minimalnie bardziej w kierunku magenty. Jest to
lakier pełen drobinek, taki megashimmer. Bardzo intensywny, bardzo
dekoracyjny. Nie ma w sobie ani odrobiny pomarańczu czy maliny, to taka
czerwień na granicy prawie magenty. Robi wrażenie. W słońcu dodatkowo
rozkwita mieniąc się tysiącem drobinek. To mój ulubiony lakier OPI.

Zielony to neon China Glaze Limonyte. Użytkowo jak OPI, tyle, że wymaga
3 warstw, jak to neon. Puryści dali by pewnie 4. Zdjęcia nie oddają
koloru nawet w 50%. W rzeczywistości jest on o wiele bardziej intensywny
(tak ze 2-3 razy bardziej) i bardziej żółty. To jest taka świeża
trawiasta zieleń. W warunkach kiepskiego światła paznokcie wyglądają
jakby świeciły. W słońcu dodatkowo pojawia się shimmer. Jest to jeden
z niewielu na świecie shimmerowych neonów. Formuła jeszcze b3.

Żółty to Sally Hansen Saturday Night Fever. Użytkowo jak OPI. Kolor to
połączenie shimmeru z metalikiem, wygląda jak płynne złoto. Na
zdjęciu w miarę jak w rzeczywistości. W słońcu rozkwita - cały
pokrywa się złotymi iskierkami. Jest fantastyczny.

Wszystkie te lakiery bardzo lubię ze względu na piękne i wyjątkowe
kolory (Limonyte jest unikatem na skalę światową, chyba nie ma
duplikatu) i bardzo dobre walory użytkowe: łatwą aplikację, szybkie
schnięcie i wytrzymałość (spokojnie 5 dni)