wtorek, 29 grudnia 2009

OPI Sweet As Annie-Thing 90210 Collection

Aż mi głupio wrzucać moje zdjęcia, bo jeszcze nie potrafię starannie pomalować paznokci (zawsze mi się trzęsie ręka :D). Ale i tak postanowiłam, że chodzi mi o kolor a nie o staranność.

Lakier Sweet As Annie-Thing z kolekcji OPI 90210 (trzech lakierów z okazji Walentynek 2009). Sweet As Annie-Thing to ładna czerwień, bardzo zbliżona do klasycznej czerwieni. Złote drobinki wydobywają ciepłe odcienie lakieru. Bardzo trudno uchwycić na zdjęciu te złote drobinki, ale są one wyjątkowo ładne (ja zazwyczaj gustuje z wykończeniu creme, a ten lakier naprawdę mi się podoba)! W rzeczywistości drobinki są lepiej widoczne niż na zdjęciach (na pewno bardziej widoczne niż u Scrangie). Wyjątkowo dobra formuła (gładko się nakłada - prawie tak dobrze jak Comes Loves Cupid).
Baza Nail Tek, dwie warstwy (wydobywają głębię, ale już jedna jest wystarczająca), i Top Coat OPI.

Bell Glam Wear 411

Bell Glam Wear 411 to kremowy lakier w kolorze intensywnie niebieskim.
Nakłada się go przyzwoicie, ma niezły pędzelek. Lakier nie robi smug ale polecam nałożyć więcej niż jedną warstwę by uzyskać kolor taki jak w buteleczce. Schnie całkiem szybko. Pięknie błyszczy nawet bez warstwy top coata.
Jestem pod wielkim wrażeniem że nasza rodzima marka zrobiła coś tak fajnego. Brawo!

światło dzienne


z fleszem

poniedziałek, 28 grudnia 2009

$OPI Call your mother


Piękny, kremowy odcień przygaszonego fioletu. Aplikacja bez zarzutu, trwałość także. Typowe OPI, tylko w innej buteleczce. Mam nadzieję, że ta linia zawita kiedyś do Polski!
Obydwa zdjęcia bez flesza, ale z różnymi ustawieniami. Pierwsze zdjęcie wiernie oddaje kolor.
Standardowo, mam nałożoną bazę, 2 warstwy koloru, top coat SH Insta Dri.

Golden Rose Elegance nr 40

Golden Rose nr 40 z serii Elegance to ciemny fiolet drobinkowy. Przypatrując mu się widzę nasycony bakłażan, śliwkę węgierkę oraz ciemne winogrona. Piękny nietuzinkowy odcień.
Aplikacja raczej przyjemna, wygodny pędzelek. Jedna warstwa dobrze kryje, nie ma żadnych smug. Dość długo schnie gdyż jest trochę za gęsty.
Jest to lakier z drobinkami.
światło dzienne


z fleszem

niedziela, 27 grudnia 2009

nails inc. - Victoria & Albert

Jeden z najpiękniejszych lakierów jakie mam!! Super się nakładało, po 2 warstwach całkowicie kryje. Chodziłam w nim 2 dni (stan: jak nowo nałożony), 3 dnia dodałam 1 warstwę Ruby Pumps ChG. Niestety 4 dnia wszystko popękało i nie wytrzymało mojej sesji w wannie :)
Wygląda oszałamiająco, normalnie non stop gapiłam się na moje paznokcie. Zdjęcie dokładnie oddaje rzeczywisty kolor, nie mam nic do dodania.
Ale...

... pod względem wysychania jest do bani!!!!
Nałożyłam go na bazę Nail Teka, dopiero po ok 20 minutach od nałożenia bazy, 2. warstwę nałożyłam po ok 10 min. Jak wszystko było suche w dotyku nalożyłam krem do rąk (dodatkowo wysusza lakier).
Po jakichś 4 godzinach poszłam spać. Jak go dotykałam przed snem wydawał się być całkowicie suchy, ale nad ranem był tak pofałdowany od pościeli jak plastelina! Nawet mały palec miał odciski. To nie był koniec. Rano nałożyłam 1 warstwę wysyszacza Bourjois, który nigdy mnie nie zawiódł (fotka jest zrobiona, właśnie po przeschnięciu tego wysuszacza). Przez cały dzień nic się nie działo. Wyglądał tak sobie, bo te wygniecenia później nieco wyszły, ale nie przejmowałam się bo kolorek cudny. No i poszłam spać... i kolejnego dnia znowu pościel mi się odcisnęła!! A nic dodatkowego nie dodawałam, tylko ten utwardzacz rano, poprzedniego dnia. Czyli ten lakier nie wyschnął do końca nawet po 2 nocach!! Tragedia, nawet AVON nie jest taki koszmarny.

Ale możliwe, że trafił mi się felerny egzemplarz, bo wcześniej chodziłam też 2 dni w innym lakierze tej firmy, ale tamten był do frencha i nie zauważyłam odgnieceń - może z kolei nie było ich widać, a ja się nie przyglądałam. No nic, ja raczej już daruje sobie tą firmę i skieruję swe fundusze na coś innego.

Światło dzienne, zachmurzenie:


Golden Rose Sweet Color nr 39

Golden Rose nr 39 z serii Sweet Color. Kolor fioletowy, dobrze kryjący ,matowy bez drobinek. Na zdjęciu dwie warstwy.Ładnie się nakłada i dość dobrze kryje w porównaniu z innymi lakierami tej firmy.Nie pozostawia smug, też nie jest gęsty. Szybko schnie,mała buteleczka 5,5ml

wszystkie zdjęcia w świetle dziennym




O.P.I. Smitten with Mittens

Kolejny lakier z zimowej kolekcji Holiday Wishes 2009.

Jest to piękna, zimna czerwień, w której zanurzone są spore czerwone i złote drobinki. Na paznokciach widać głównie te czerwone, złote są bardziej dyskretne i nadają bardziej połysk koloru niż sam kolor.

Trzy pierwsze zdjęcia robione są w świetle dziennym, przy 2 warstwach lakieru, bez top-coatu.



Lakier świetnie się rozprowadza i szybko schnie. Na upartego można by dać tylko 1 warstwę, ale przy 2 ujawnia się całe piękno drobinek.



Osobiście patrząc na ten lakier mam skojarzenie z galaretką truskawkową, z zatopionymi w niej drobinkami.



Ostatnie, czwarte zdjęcie robione w warunkach domowych przy średnim świetle. Tak wygląda Smitten with Mittens w gorszym oświetleniu lub wieczorem:

Orly Gorgeous

Orly Gorgeous-niesamowity, niejednoznaczny kolor. To połączenie różu, purpury i fioletu. Mieni się na różne barwy w zależności od kąta padania światła.
Znakomity jako wierzchnia warstwa na inny głębszy kolor jak i samodzielny lakier. Mój numer jeden.
Świetnie się go nakłada, nie robi smug, szybko wysycha. Lakier idealny :)

Zdjęcia pokazują jego wielobarwność. Na ujęciach z fleszem lampa błyskowa bardzo podkreśliła drobinki które w rzeczywistości nie są aż tak widoczne.
światło dzienne


z fleszem

O.P.I. Moon over Mumbai

To lakier z kolekcji indyjskiej.

Jest dość ciężki do uchwycenia na zdjęciach, a także do opisania. Postaram się więc własnymi słowami opisać ten kolor jak najlepiej.



Na pewno nadaje się do dyskretnego, eleganckiego frencha. Nie jest absolutnie krzykliwy, nie daje po oczach. Jest to kolor bardzo jasnego szarego. Ta szarość jest naprawdę delikatna, ale jest. Osobiście nazywam ten odcień gołębioszarym.



Miałam trochę problemów z zakwalifikowaniem go do kategorii - kremowe/perłowe/z drobinkami. Nie jest to typowa perła typu disco lata osiemdziesiąte. Nie jest to też typowe, czyste srebro. Ma bardzo malutkie drobinki, ale tak małe, że trzeba bardzo uważnie się przyglądać. Na paznokciach daje połyskliwy, kremowy efekt, niczym tafla wody. Ostatecznie więc taguję go jako kremowy - wielbicielki perłowych lakierów mogłyby być nim zawiedzione, ale mógłby się spodobać miłośniczkom lakierów kremowych.

Na trzecim zdjęciu chyba najlepiej udało mi sie uchwycić ten przebłysk szarości:



Jedna warstwa nie kryje, potrzebne są przynajmniej 2 warstwy. Z tym, że moim zdaniem delikatna nuta szarości widoczna jest najlepiej przy 3 warstwach.

Zdjęcia robione w świetle dziennym, 3 warstwy lakieru, bez top-coatu czy nabłyszczacza.

Orly Hype

Orly Hype to kremowy lakier w kolorze bordo z kroplą fioletu. Na paznokciach fiolet się gubi i trzeba się dokładnie przypatrywać by go odnaleźć.
Aplikacja jest mało przyjemna. Nie wiem czy to po prostu felerny egzemplarz gdyż mam kilka lakierów tej firmy i jestem z nich zadowolona czy ten kolor tak ma.
Lakier podczas malowania ciągnie się, maże po płytce. Zostawia smugi i trzeba nałożyć min. 3 warstwy by w miarę dobrze się prezentował. Wydaje się nieco za gęsty. Bardzo długo schnie, najdłużej z wszystkich moich lakierów. Kolor też mnie nieco rozczarował gdyż w buteleczce jest przyjemne bordo z cieniem fioletu a na paznokciach tylko bordo.

światło dzienne



z fleszem

Venita P6

Kolorek taki bardziej pastelowy.
Nie jest zupełnie zielony, ma w sobie kapkę niebieskiego.
Tu są 3 warstwy, gdyż niestety ale lakierek zostawia smugi. Dopiero 3. warstwa jest wyrównana i nie ma większych prześwitów.

Czas schnięcia jest ok, aplikacja - mała tragedia, ale ogólne jak na lakier za 4 zł jest dobrze. Po nałożeniu na te 3 warstwy utwardzacza, lakier przetrwał na mnie 2 dni, bo tego 2 dnia popękał na wszystkich moich paznokciach i te pęknięcia było mocno widać.

Ale generalnie jestem z niego zadowolona. Czułam lekki mus kupna podobnego lakieru bo takie odcienie są obecnie modne, ale jak już go mam to nie mam zamiaru kupować podobnych odcieni innych (też "profesjonalnych") firm.



sobota, 26 grudnia 2009

Orly - Enchanted Forest

Lakierek z kolekcji Once Upon a Time.
Ciemna zieleń, totalnie kremowa.
Nie wpada w czerń, wyraźnie widać w nim zieleń. Jest to odcień chłodny, w sam raz dla mnie - bledziucha ;)

Kryje całkowicie po 2 warstwach, świetnie się nakłada, schnie dość szybko, nie tworzy bąbelków.

Kolorek jest dobrze oddany na obu fotkach, na których są 2 warstwy.

Pełne słońce:




W pomieszczeniu:



Orly - Poison Apple

Nie bijcie, ale zapomniałam wkleić tu tych fotek ;)

Mój ulubiony czerwony lakier.
Jest boski pod każdym względem: super się nakłada, cudnie kryje już 1 warstwa, mój kolorek, szybko schnie no i ma pojemność 18 ml ;)

Kolorek naprawdę jest soczysty jak jabłuszko, aż chce się go ugryźć ;D
Nawet moja siostra się na niego skusiła, a ona nie używa lakierów w cale (dopiero jak ją przekonam ;D) Pomalowałam jej jedną warstwą i naprawdę wyglądał cudnie.

Sprawia, że skóra dłoni wygląda na bialutką - super efekt :D

Niestety ale nie wypowiem się co do jego trwałości bo nie chodziłam w nim długo, musiałam zmienić na bardziej stonowany.

2 warstwy, słońce:


1 warstwa, w pomieszczeniu:




O.P.I - Sapphire in the Snow

O.P.I - Saphirre in the Snow
W dzień bardziej wpada w granat, natomiast w świetle sztucznym bardziej widać fiolet.
Jest całkowicie kremowy, dobrze się nakłada, 1 warstwa tworzy piękny kolor bez smug.

Tu jest 1 warstwa, w świetle dziennym:




Tu jest ten lakier z innymi podobnymi, także w świetle dziennym, jednak wszystkie są po 2 warstwy. Oczywiście Dating a Royal wyszedł dużo jaśniejszy niż jest w rzeczywistości.

 

 

Później dorzucę fotkę w świetle sztucznym.

Porównanie - ciemne zielenie

O.P.I - Here today... Aragon tomorrow
Orly - Enchanted Forest

Miałam pospisać : ciemne zielenie kremowe, ale Aragon nie jest w 100% kremowy.

Oba podobne są w aplikacji, tylko Orly nakłada mi się ciut lepiej, ale z kolei Aragon nakłada się duuuużo lepiej niż Suzi skis in the Pyrenees.
Krycie także podobne, z tą różnicą, że jak źle nałożę Aragona to widać jaśniejsze plamki, przy EF tego nie ma, bo po 2 warstwach jest już idealny.

Aragon jest znacznie ciemniejszy, przy 3 warstwie wygląda niemal jak czarny. W porównaniu do EF wydaje się być cieplejszym odcieniem. W słońcu widać delikatne drobinki (Tak samo jak w Give Me Moor, czy Suzi skis in the Pyrenees).
Natomiast EF jest wyraźnie ciemną zielenią, nieco chłodniejszą, całkowicie kremową.

Kolor najlepiej oddają 2 pierwsze fotki, fotka z fleshem jest dla pokazania bazy kolorystycznej. Bez top coata.

Słońce:




W pomieszczeniu:



Flesh:


Porównanie - brązy.

Porównanie brązów:
Sally Hansen Salon - Dusk
Orly - Prince Charming
O.P.I - Over the top
O.P.I - Tickle my France-y (chociaż dla niektórych to fiolet ;))

Wszystkie są kremikami, każdy po 2 warstwy.

Zdjęcia robione w pochmurny dzień.
Kolorki są prawie idealnie pokazane, ale Prince Charming w realu jest nieco ciemniejszy, wybija się spośród pozostałych pokazanych.

 

 


OPI Catherine the Grape

Lakier OPI nr NL R57 o wdzięcznej nazwie Catherine the Grape to lakier z Russian Collection. To taki inny fiolet, nie purpura i nie fiolet tradycyjny, a raczej fiolet jak dojrzewające, ale fioletowe już winogrona. posiada migoczące drobinki, ale bardzo dyskretne. Trzyma się kilka dni, dobrze rozprowadza. Wystarczą dwie warstwy.

Na zdjęciu są 2 warstwy w sztucznym świetle, ale fotka dość dobrze oddaje kolor. Na lakierze Seche Vite dry fast top coat.


Porównanie - czerwienie.


Postanowiłam porównać niektóre moje czerwienie. Mam nadzieje, ze komuś się to przyda :)
Orly - Poison Apple, Nails Inc. - Victoria & Albert (mam je z Allegro, są do kupienia w Anglii), Zoya - Carmen (też mam z All) są kremowe bez drobinek, INGLOT ma ich mnóstwo.
Wszystkie na wszystkich fotkach są po 2 warstwy.

Fotki w słońcu:




(ta z dodatkiem OPI - Miami Beet)

Fotka w pomieszczeniu: